Jabłecznik pod pierzynką

3/28/2010 Agata 0 Comments


Dziś rodzinny dzień, wszyscy zjechali się świętować moje urodziny, więc trzeba było coś upiec. A że trudno znaleźć kogoś kto za jabłecznikiem nie przepada, wybór padł właśnie na to ciacho :) Znowu coś innego niż zawsze - ten jabłecznik schowany jest pod pyszną słodką kokosową pierzynką.


Oto przepis:

2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
1 szklanka cukru
1 kostka margaryny (Kasia najlepsza!)
1 duży słoik musu jabłkowego
3 jajka + 5 białek
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 cukier waniliowy
wiórki kokosowe


Rozgrzewamy piekarnik do 220 stopni, masło ucieramy z cukrem, dodajemy na przemian jajka i mąkę oraz proszek do pieczenia i cukier waniliowy. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia rozkładamy ciasto.

Mus jabłkowy mieszamy z mąką ziemniaczaną, wykładamy na ciasto na blaszce.



Tworzymy pierzynkę: Pięć białek ubijamy na sztywną pianę, dodajemy cukier a na koniec wiórki kokosowe (dużo). Powstanie coś podobnego do bezy. Delikatnie rozkładamy na musie.
Pieczemy około 40 minut.




Smacznego ! ;-)

0 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Czarowanie eko-muffinkami

3/20/2010 Agata 2 Comments


Dziś muffinki. I oczywiście trochę inne niż tradycyjne. Można by powiedzieć, że trochę ekologiczne, z całą pewnością zdrowe i pyszne. Zamiast mąki używamy otrębów (pszennych i orkiszowych), a jak wiadomo zawierają one dużo błonnika, witamin oraz mikro i makroelementów. Samo zdrowie...! Otręby mają też tą właściwość, że "zapychają" - jeden mufinek i jesteśmy najedzeni ;-)
W wersji dietetycznej cukier zastępujemy słodzikiem i nie używamy czekolady, ale gdy chcemy poszaleć - wiadomo.
Bazowy przepis dostałam od mamy Kamy, której wysyłam buziak!




Składniki na około 10 sztuk:
4 jajka
1 serek homogenizowany waniliowy
8 łyżek stołowych otrębów pszennych
5 łyżek stołowych otrębów orkiszowych
3 łyżki stołowe cukru

polewa: czekolada mleczna + miód

Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Żółtka oddzielamy od białek, te ubijamy na sztywno. Serek homogenizowany mieszamy z otrębami, żółtkami i cukrem. Dodajemy ubitą pianę z białek. Mieszamy delikatnie. Masę przekładamy do foremek mufinkowych i wstawiamy do piekarnika. Po około 25 minutach będą gotowe i pięknie wyrośnięte.
Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej (w naczyniu nad gotującą się wodą), dodajemy miód.
Smarujemy mufiny.

Smacznego! ;-)

2 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Czarowanie drugie - naleśniki Pascala

3/19/2010 Agata 2 Comments

Przepis na naleśniki przetestowany już z milion razy i co ciekawe, niezawodny. Czym różnią się te naleśniki od tych tradycyjnych? Tym, że nie smażymy ich na oleju. Dodajemy go wcześniej do ciasta, dzięki czemu zużywamy go mniej niż zwykle.

Efekt? Naleśniki są pyszne, przypominają trochę papier, nie ociekają tłuszczem.

Moja ulubiona wariacja to ta z nadzieniem szpinakowo-fetowym (może kiedyś się tu pojawi)
Natomiast dziś przygotowałam naleśnikowe różyczki z czekoladą w kremie.
Palce lizać ;-)



Przepis na około 10 sztuk:
2 szklanki mąki
2 szklanki mleka
2 jajka
opakowanie cukru waniliowego
4 łyżki stołowe oleju
słoik kremu czekoladowego


1. Miksujemy ze sobą wszystkie składniki.
2. Równomiernie smarujemy ciastem rozgrzaną teflonową patelnię. Nie używamy oleju!

3. Gorący naleśnik pokrywamy czekoladą, zwijamy dokładnie. Kroimy na małe kółeczka.



Smacznego :-)





2 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Pierwsza odsłona czarów - Okonomiyaki

3/19/2010 Agata 2 Comments

Szalone i nawet proste japońskie danie - Okonomiyaki pani Hiroe Matsunaga wzięte z książki Marcina Bruczkowskiego Bezsenność w Tokio, którą serdecznie polecam.
Oczywiście nie obyło się bez moich modyfikacji, w tym tkwi cała radość tworzenia :)
Można by powiedzieć, że to naleśnik z dodatkami w środku. A że nazwa oznacza w wolnym tłumaczeniu 'usmaż-co-lubisz' możemy powrzucać co tylko podpowie nam wyobraźnia.
Ja dodałam makaron sojowy (te cienkie przezroczyste niteczki), zrezygnowałam z sosu worcester, zmieszałam keczup z majonezem i nim smarowałam usmażone okonomiyaki.
Żadnych typowo japońskich bajerów, jak aonori czy katsuobushi nie udało mi się zdobyć,
a i tak wyszło bardzo smaczne.




Przepis z książki:

200g mąki pszennej
200-300ml wody



puszka tuńczyka w sosie własnym
kukurydza ok.130g
duża łyżka posiekanej cebuli
1/4 główki kapusty pekińskiej
1 jajko
przyprawy: sól, pieprz, sos sojowy, olej do smażenia
do posypania: aonori (lub zwykłe wodorosty nori), katsuobushi (suszone wiórki ryby katsuo - trudno dostępne)
do umoczenia tuż przed spożyciem: majonez, łagodny sos Worcester.





Sposób przygotowania:
Kapustę szatkujemy drobno, myjemy, otrząsamy na sitku.
Z produktów w puszkach odcedzamy płyn.
W miseczce mieszamy mąkę, wodę i jajko.
Mieszamy razem kapustę z produktami w puszkach.
Dodajemy przyprawy do smaku.
Smażymy na patelni na oleju 3-4 minuty, odwracamy na drugą stronę i perforujemy (np. widelcem) wypieczoną górną część; za pomocą pędzelka można posmarować ją delikatnie sosem Worcester, aby smak dotarł do środka.
Wykładamy na duży talerz, jak pizzę. Kroimy na mniejsze części. Posypujemy aonori i katsuobushi. Majonez oraz keczup połączony w proporcji 2:1 z sosem Worcester umieszczamy osobno na talerzykach, z których okonomiyaki jest spożywane.

Oczywiście nie jemy sztućcami (pozdrawiam B :) chyba, że lubimy, gdy jest nam wygodnie.


おいしい
Smacznego!



2 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!