Makaron z bakłażanem

5/27/2010 Agata 4 Comments


Ostatnio mam nowy sposób na tworzenie w kuchni. Najpierw coś kupuję, potem dopiero myślę co z tym zrobić. Tak też było z bakłażanem. Leżał w lodówce i czekał na swoją kolej. To co wymyśliłam jest spontaniczną mieszanką. Trochę pikantną, trochę łagodną. Zasługa chilli i właśnie bakłażanu. Uwielbiam dania z patelni. Robi się je szybko i zawsze wychodzą.
Makaron z sosem, na tysiącpięćsetstodziewięćsetny sposób ;-)
A teraz lecę na koncert chopinowski!


Potrzebujemy:
200 g makaronu pszennego ekologicznego
250 g mięsa mielonego
1 średniej wielkości bakłażan
1 duży pomidor + 3 pomidorki cherry
2 ząbki czosnku
świeża bazylia
oliwa z oliwek
pół łyżeczki chilli
2 łyżeczki papryki słodkiej
pieprz


W osolonej wodzie gotujemy makaron. Na oliwie podgrzewamy połowę pokrojonego w paski bakłażanu (aż się trochę zeszkli). Dodajemy mięso mielone, czekamy do podsmażenia, dodajemy pokrojone na drobno ząbki czosnku. Mieszamy, dodajemy przyprawy i posiekane listki bazylii. Gdy mięso się już usmaży, dodajemy pozostały bakłażan i pokrojony w kostkę pomidor. Dusimy pod przykryciem jeszcze około 5 minut. Dokładamy część makaronu i mieszamy z sosem. Dekorujemy bazylią i pomidorkami cherry.

Smacznego!

4 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Pizza z mozzarellą i rukolą

5/26/2010 Agata 3 Comments


Postanowiłam odtworzyć najlepszą pizzę jaką ostatnio zdarzyło mi się jeść. Cienkie ciasto, pomidorki, świeża rukola, mozzarella, szynka parmeńska, oliwki. Urzekająca feria barw. 
Pyszna, polecam :)



Przepis wzięty z Kwestii Smaku.


Potrzebujemy:
ciasto:

250 g mąki pszennej 
150 ml ciepłej wody 
15 g świeżych drożdży
1 łyżeczka soli 
pół łyżeczki cukru 
1 łyżka oliwy z oliwek


sos pomidorowy: 
1puszka pomidorów w sosie pomidorowym 

2 łyżki oliwy z oliwek 

bazylia, oregano

sól, pieprz, cukier


dodatki:
2 kule białej mozzarelli
kilka plasterków szynki parmeńskiej
20 czarnych oliwek
20 pomidorków koktajlowych
2 duże garście rukoli
pęczek świeżej bazylii

Drożdże rozpuszczamy w 60 ml ciepłej wody, dodajemy cukier i 3 łyżki mąki. Odstawiamy na 15 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Mąkę przesiewamy do miski, mieszamy z solą. Wlewamy wyrośnięte drożdże, oliwę oraz resztę ciepłej wody. Wyrabiamy ciasto przez 10-15 minut aż będzie elastyczne i gładkie. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.
Gotujemy pomidory z oliwą, doprawiamy solą, odrobiną cukru, suszonym oregano, bazylią i pieprzem, gotujemy na wolnym ogniu przez 10 minut.
Wyrośnięte ciasto dzielimy na 2 części, obsypujemy mąką, rozwałkowujemy na placki. Kładziemy je na posmarowanych oliwą blachach, odstawiamy do podrośnięcia.
Na pół godziny przed pieczeniem pizzy piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Podrośnięte pizze smarujemy sosem pomidorowym, rysując okręgi, układamy plasterki mozzarelli, połowę pomidorków, oliwki.
Pizze pieczemy w górnej części piekarnika, przez 10 - 12 minut.
Zaraz po wyjęciu z piekarnika, w środkowej części każdej pizzy układamy po plasterki szynki parmeńskiej. Na całości rozkładam rukolę i resztę świeżych pomidorków i oliwek.



3 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Muffiny z truskawkami i białą czekoladą

5/25/2010 Agata 2 Comments


Magiczne uczucie, tego że nic nie trzeba robić. Wakacje!

Na sam początek były Kaszuby, dużo świeżego powietrza, kajaków, grilla, śmiechu i piwa. Bardzo przyjemne to rozpoczęcie. Ale dziś już wstaję o której mi się podoba, słucham mojej muzyki, śpiewam sobie i wyglądam za okno w poszukiwaniu słońca. Dzisiaj jest go całkiem sporo, co aż zachęca do czarowania. Na kuchennym stole znalazłam truskawki i stwierdziłam, że rozpoczynam sezon moich ukochanych owoców. Dziś mufinki z truskawkami! I białą czekoladą. Bo tak.




Potrzebujemy (na 16 mufinek) :

2,5 szklanki mąki
1 jajko
1,5 szklanki mleka
1 szklanka cukru
1/2 kostki rozpuszczonego masła
2 łyżeczki proszku do pieczenia
pół tabliczki białej czekolady
truskawki, około 10 sztuk



Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. W jednej misce mieszamy suche składniki, w drugiej masło, mleko i jajko. Dodajemy wszystko do siebie i miksujemy na gładką masę. Białą czekoladę kroimy na małe kawałeczki, to samo z truskawkami. Czekoladę wrzucamy do ciasta i miksujemy. Truskawki wrzucamy do tego ciasta i delikatnie mieszamy łopatką. Pieczemy około 30 minut.
Na koniec posypujemy cukrem pudrem.


Smacznego!



2 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Ciasto marchewkowe

5/17/2010 Agata 10 Comments


Nie mam zielonego pojęcia dlaczego ciasto marchewkowe jest takie kontrowersyjne. Marchewki to niby warzywa (chociaż Unia Europejska uznała je za owoce, by Portugalczycy mogli robić legalnie swoje dżemy) a z warzyw ciast się nie robi.
Chyba tak? Nie wiem, uwielbiam marchewki i w mnie ten pomysł nigdy nie dziwił, może też dlatego, że naoglądałam się za dużo amerykańskich filmów, a tam wszyscy zawsze wsuwali Carrot Cake ;-)
Nie robiłam go po raz pierwszy, lecz zawsze mierzę się z ryzykiem, że się nie uda.
Otóż z marchewkowym największym problemem jest jego ciężar, wcale tak łatwo nie rośnie (soczysta marchew trochę obciąża resztę) i jest najlepszym kandydatem na zakalec.
Tym razem się jednak udało - puszyste, wyrośnięte, cynamonowe. Polecam!
Jeśli chodzi o wykonanie - prościzna. Chyba, że ktoś nie lubi trzeć marchewek - trzeba znaleźć jakiegoś chętnego mężczyznę do tej ciężkiej pracy ;-)
A co do ciast z warzywami - podobno pyszne jest takie z burakami. Może kiedyś się odważę i spróbuję je wyczarować.

Potrzebujemy:
4 jajka
250 g cukru pudru
185 ml oleju słonecznikowego
300 g mąki pszennej
3/4 łyżeczki soli
1 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczki sody
2 łyżeczki cynamonu
400 g startej na tarce marchwi

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Okrągłą formę smarujemy masłem i wysypujemy mąką. Jajka ucieramy z cukrem, potem dodajemy olej.
Mąkę, sól, proszek i sodę przesiewamy przez sitko (ważne!) i następnie łączymy z jajkami-olejem-cukrem. Dodajemy cynamon a potem marchew. Przelewamy do formy i pieczemy przez około godzinę.

Smacznego!

10 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Irlandzki keks bananowy

5/13/2010 Agata 2 Comments



Dopadła mnie pomaturalna bezczynność. Oczywiście można powiedzieć, że jeszcze dwa ustne mam do zrobienia, ale jakoś trudno mi samą siebie przekonać, że muszę coś w związku z tym zrobić.
Za oknem - beznadzieja. Jeśli to jest ten radosny maj to ja podziękuję serdecznie. W takie dni jak dzisiaj mam tylko ochotę zakopać się pod kołdrą, mieć w ręku kubek z pyszną herbatą, słuchać Air i czytać coś dobrego. Żeby nie było zbyt radośnie ostatnio uwodzi mnie słynny nihilista Charles Bukowski.
Do tego wszystkiego wpasowuje się idealnie takie właśnie ciacho, nie wyszukane formą, proste, ciepłe, bananowe. Z orzechami. Irlandzki keks bananowy. Pogoda stricte irlandzka, oni się pewnie znają na poprawianiu humoru w takie szare dni ;-)
Znalazłam w domu banany i stwierdziłam, że coś wyczaruję. Wszak ja już nie mam co robić, a inne robaczki (czy raczej Taki Jeden) pisze jeszcze hiszpański i geografię.
A ja więdnę, no! Banan jest dobry na wszystko.

potrzebujemy

4 duże banany
200 g cukru
150 g miękkiego masła
2 jajka
1/2 szklanki orzechów włoskich
3 łyżki jogurtu
1/2 łyżeczki sody do pieczenia
2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
180 g mąki pszennej
150 g otrębów pszennych


Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Mąkę, sodę, proszek do pieczenia i otręby mieszamy w misce. Kroimy orzechy na drobne kawałki. Banany rozgniatamy widelcem, masło miksujemy z cukrem, dodajemy jajka, następnie na przemian wciąż miksując, dodajemy suche składniki i banany.
Na końcu dodajemy orzechy i jogurt.
Ciasto wlewamy do formy na keks, którą wcześniej smarujemy masłem i wysypujemy otrębami.
Pieczemy około 60-80 minut. W połowie możemy przykryć folią aluminiową, aby góra się za bardzo nie spiekła.
Pysznie smakuje z serkiem waniliowym.
Smacznego!

2 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Karmelowe crumble z rabarbarem

5/12/2010 Agata 4 Comments






Wczoraj, gdy byłam na zakupach zobaczyłam rabarbar i pomyślałam 'przyjmuję wyzwanie' ;)
W sumie jest on dostępny przez króciutki czas w roku, a do tego wystarczająco charakterystyczny by chcieć coś z niego wyczarować. Ale pomyślałam, że drożdżówka z rabarbarem to zbyt duży banał. Więc... stanęło na crumble. Z tym deserem jest taki problem, że przede wszystkim smakuje, jego wygląd to sprawa drugorzędna. Ale jak smakuje! Połączenie słodyczy karmelu i kwaśności rabarbaru daje naprawdę fajny efekt :)
Jedyną trudnością w jego wykonaniu jest karmel, reszta to prościzna, zresztą wszystko zajmuje chwilę. Najlepiej smakuje jako wieczorny deser, jeszcze gorący.


Przepis z White Plate
Potrzebujemy:
200 g rabarbaru
100 g cukru


kruszonka:
100 g mąki
50 g zimnego masła, pokrojonego na kawałki
50 g błyskawicznych płatków owsianych
30 g cukru pudru
szczypta cynamonu


Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Obieramy rabarbar i kroimy na małe kawałki.
Przygotowujemy karmel: na patelni rozgrzewamy cukier, dodajemy odrobinę wody, czekamy aż się rozpuści na dużym ogniu (to zajmuje chwilę). Po jakimś czasie, gdy widzimy że cukier staje się brązowy mieszamy cały czas. Potem dodajemy trochę zimnej wody (szok temperatury sprzyja powstawaniu karmelu). I ten proces powtarzamy, aż na patelni będziemy mieli ciągnącą się, brązową, klarowną masę. Trzeba uważać, żeby nie przesadzić z ilością wody! Dodajemy rabarbar i czekamy aż złączy się z karmelem (około 3 minut na średnim ogniu).Kruszonkę przygotowujemy poprzez zmiksowanie wszystkich jej składników.
Rabarbar z karmelem przekładamy do naczynia żaroodpornego, posypujemy kruszonką. Zapiekamy w piekarniku przez 20 minut.



Prawda, że proste? :)
Smacznego!

4 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Tarta cytrynowa

5/10/2010 Agata 5 Comments


Tak naprawdę pierwszy raz od dłuższego czasu mam chwilę spokoju bez wyrzutów sumienia. Większa część maturalnych zmagań już za mną, wcale nie było tak źle. Teraz można już złapać wiatr w żagle i poczuć trochę wakacyjnych smaków.
Stąd też tarta, niesamowicie orzeźwiająca i... cytrynowa! Naprawdę polecam. Lato w ustach ;)
Pomysł podrzuciła Bogna, przepis zaczerpnięty z Moich Wypieków .

do roboty! ;)



potrzebujemy:



do spodu tarty: 
195 g mąki pszennej
2 łyżki cukru pudru
115 g masła2 żółtka
1 łyżka soku z cytryny


kilka łyżek kaszy mannej


do masy cytrynowej: 
5 jajek
120 g drobnego cukru
200 ml śmietany kremówki
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
skórka otarta z 2 cytryn
150 ml soku z cytryny (potrzebne 3 spore cytryny)






Miksujemy wszystkie składniki na spód, urabiamy by tworzyły całość.
Zawijamy w folię i chowamy do zamrażalnika na 15 minut.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.
Formę do tarty smarujemy tłuszczem i posypujemy kaszą manną. Formę starannie
wypełniamy ciastem, rozkładamy je równomiernie. Rozłożone ciasto wielokrotnie
nakłuwamy widelcem. Następnie kładziemy na nim papier do pieczenia i obciążamy ryżem
czy kaszą (aby nie wyrosło). Wkładamy do piekarnika na 15 minut, potem zdejmujemy papier z ryżem i pieczemy jeszcze przez 5 minut.



W tym czasie przygotowujemy masę cytrynową. Starannie myjemy cytryny i obcieramy ich skórkę (specjalnym narzędziem do cytrusów lub najdrobniejszymi oczkami na tarce).
Miksujemy starannie wszystkie składniki masy. Wylewamy ją na spód wyjęty z piekarnika.
Jego moc zmniejszamy do 175 stopni. Formę możemy przykryć folią aluminiową,
by wierzch masy się nie spalił ;)
Pieczemy 30 minut. Studzimy, wkładamy do lodówki.
Jak się komuś bardzo śpieszy można ten proces pominąć.



Tarta bardzo dobrze smakuje z lodami waniliowymi ;)



Smacznego!


5 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!