Tarta szpinakowa

2/22/2011 Agata 11 Comments



Przyrządzana już po raz enty, w końcu została uwieczniona na zdjęciach. Sprawdzony pomysł na prosty i szybki obiad, który wydaje się być całkiem wykwintny :-) Moje ulubione, niezastąpione połączenie fety i szpinaku, ze sporą ilością czosnku, no i ciasto francuskie. Może być robiona również bez kurczaka, wychodzi równie dobra.
No i trudno mi w to uwierzyć, ale to właśnie tą tartą przekonałam największych przeciwników szpinaku, że na prawdę da się go zjeść. Ze smakiem!



Potrzebujemy:

1 opakowanie ciasta francuskiego
1 opakowanie mrożonego szpinaku
1/2 kg filetu z kurczaka
przyprawa curry
świeżo zmielony pieprz
zioła prowansalskie
4 ząbki czosnku
150 g sera feta
2 jajka




Rozmrażamy szpinak, piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Na małej ilości oleju smażymy filety z kurczaka pocięte w małe fragmenty. Przyprawiamy wg uznania.
Zostawiamy pod przykryciem, aż kurczak się usmaży, lecz nie musi się przyrumienić.
Na drugiej patelni na małej ilości oleju podgrzewamy rozmrożony szpinak, gdy ten będzie już ciepły dodajemy wyciśnięte ząbki czosnku. Ważne jest, aby czosnek dodawać później, bo swój aromat wyda on najlepiej do ciepłego szpinaku, a nie gdy będzie przyrumieniał się na oleju (wtedy łatwo go spalić). Szpinak z czosnkiem  przyprawiamy pieprzem, dusimy pod przykryciem, co jakiś czas mieszając. Po około 5 minutach zdejmujemy z ognia i trochę studzimy. W tym czasie formę do tarty wykładamy gotowym ciastem francuskim. Następnie do szpinaku wrzucamy ser feta pocięty w mniejsze kawałki, mieszamy dokładnie, większe grudki rozcieramy łyżką. Gdy ser będzie już stanowił całość ze szpinakiem, dodajemy kurczaka. Studzimy przez chwilę. Do masy wrzucamy 2 rozbełtane jajka i mieszamy dokładnie. Wykładamy do formy od tarty, na ciasto francuskie. Wkładamy do piekarnika na około 25 minut, obserwujemy aby brzegi ciasta się nie spaliły.

Smacznego ! :-)

11 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Czekoladowe Bajaderki

2/20/2011 Agata 13 Comments


Szukałam pomysłu na Czekoladowy Weekend, akcję kulinarną z Durszlaka, w której postanowiłam wziąć udział i bardzo chciałam zrobić coś co wcale nie jest takie oczywiste i kojarzy mi się z dzieciństwem. Padło na bajaderkę. Co prawda za każdym razem moja mama robiła ją w formie placka, ale ja stwierdziłam, że takie oto kulki będą bardziej fotogeniczne. Oglądałam ostatnio pewien kulinarny program w tv i tam właśnie wystąpiły bajaderki. Podobno w Krakowie są one nazywane Czekoladowymi Ziemniaczkami :-)))

Najzabawniejsze w tym deserze jest to, że upiekłam ciasto, które zaraz potem musiałam pokruszyć. Całkiem przyjemne było również, że ten placek, nie musiał mieć ani ładnego kształtu ani formy, po prostu miał się upiec.
Bajaderka to jeden z ulubionych smakołyków mojego Taty, więc robiłam go specjalnie na dzisiaj.
Jednak to ciasto przede wszystkim jest znane jako doskonały recykling wszystkich innych, które się nam nie udały, bądź zostały z bardzo obfitych przyjęć. Wtedy nie musimy nic piec - po prostu kruszymy to co mamy i przechodzimy do dalszej części przepisu. No i jeszcze muszę dodać, że raczej nie jest to deser dla dzieci, przynajmniej nie w mojej wersji, 150 ml spirytusu dało czadu :-)




Przepis odkopałam w domowej teczce, wycięty z gazety, niestety nie mam pojęcia jakiej :)
ilość składników na 12 sporych kulek:

500 g mąki
250 g masła
200 g cukru pudru
2 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia

2 łyżki kakao
1 szklanka mleka
50 g rodzynek
150 ml spirytusu

1 tabliczka gorzkiej czekolady
1 tabliczka mlecznej czekolady
100 g wiórków kokosowych



Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Do miski wsypujemy przesianą mąkę, dodajemy proszek do pieczenia, oraz miękkie masło. Miksujemy. Dodajemy cukier puder, również przesiany oraz jajka. Miksujemy do połączenia składników, następnie ręcznie łączymy je w całość. Wykładamy na blachę pokrytą papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika na 20 minut. Sprawdzamy patyczkiem czy ciasto się upiekło.
Wyjmujemy z piekarnika i chłodzimy. Gdy będzie jeszcze ciepłe, ale już nie gorące, kroimy je na części i każdą z nich kruszymy. Fragmenty, które nie chciały się pokruszyć możemy włożyć do foliowego woreczka, zawiązać go i potraktować wałkiem :)

W misce umieszczamy pokruszone ciasto, posypujemy je kakao i mieszamy. Następnie wlewamy 100 ml spirytusu i  mleko oraz wsypujemy posiekane rodzynki (lub inne bakalie). Ucieramy na masę. Następnie dodajemy pozostały spirytus (50 ml). Gdy masa nie będzie jeszcze wystarczająco wilgotna możemy dodać mleko. Urabiamy ręcznie aż wszystko będzie stanowiło całość i zostawiamy w chłodnym miejscu na pół godziny. Po tym czasie z masy formujemy duże kule i znowu zostawiamy je w chłodnym miejscu.

W kąpieli wodnej roztapiamy czekoladę gorzką i mleczną, mieszamy je ze sobą w trakcie rozpuszczania. Do roztopionej czekolady wrzucamy pokolei, po jednej, uformowane kule i obtaczamy je w niej. Następnie wrzucamy je do miski z wiórkami kokosowymi (nie musimy wszystkich, niektóre mogą zostać w samej czekoladzie).

Zostawiamy do zastygnięcia czekolady a potem wkładamy do papierowych papilotek.




Smacznego!

13 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Panda Cookies

2/17/2011 Agata 11 Comments


Klasyczne kruche ciasteczka, które specjalnie dla Anity zostały pandami :-)
Samo ich wykonanie jest dosyć proste, ale muszę przyznać, że jeśli chodzi o pandowanie ich byłam cała w czekoladzie.

A tak zupełnie swoją drogą - maniakalnie wręcz wypatruję wiosny, nawet wyhodowałam sobie bardzo wiosennego narcyza na parapecie. I dzisiaj zupełnie mnie zcięło z nóg, gdy wstawałam z łóżka. ŚNIEGU IDŹ SOBIE.




Przepis wzięty z domowego zeszytu, na około 20 sztuk (często podwajany):

1,5 szklanki mąki
100 g miękkiego masła
3/4 szklanki cukru pudru
1 jajko
2 łyżeczki cukru waniliowego
1/4 łyżeczki soli

1 tabliczka gorzkiej czekolady
1 tabliczka białej czekolady

(można użyć gotowych polew, do podgrzania)




Masło miksujemy, aż będzie białe, dodajemy przesiany cukier puder, następnie jajko i ucieramy dalej. Następnie cukier waniliowy, sól i mąkę. Wyrabiamy ręcznie kilka minut, aż masa będzie całością. Zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do zamrażalnika na około pół godziny. Po tym czasie rozwałkowujemy, podsypujemy mąką, żeby się nie kleiło. Wykrawamy kształty (ja robiłam to nożem, stąd nieregularność w kształtach pand) ale można użyć też foremek.
Ciastka wyłożone na papier do pieczenia Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na około 15 minut.

Białą i ciemną czekoladę rozstapiamy w kąpieli wodnej, umieszczamy w osobnych woreczkach. Odcinamy im po jednym brzegu (jak najcienszym) i dekorujemy. Ja do rozsmarowania białej czekolady użyłam jeszcze pędzelka.
Studzimy do zaschnięcia czekolady.

Ciasteczka można przechowywać do tygodnia w zamkniętej puszce lub słoiku.

Smacznego :-)

11 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Bananutella, muffiny z nutellą i bananem

2/10/2011 Agata 23 Comments


...czyli mufiny bananowe z nutellą.

Od kiedy mam tutaj w Poznaniu silikonową formę do mufinek, wpadłam w babeczkowy szał. Jest to chyba najprostsza rzecz do upieczenia, do tego efektowna i ekspresowa.
Zasada robienia muffinów jest prosta: w jednej misce suche składniki, w drugiej mokre. I tak naprawdę wrzucamy na co mamy ochotę. Ja miałam wielką ochotę na połączenie bananów z moim ulubionym kremem czekoladowym.
Z bananami jest tak, że najlepiej wykorzystać te już ciemne, "pokropkowane", tak naprawdę te, których nie mamy ochoty już zjeść. Za to idealnie nadają się do wypieków, w przeciwieństwie do tych jeszcze zielonych i twardych.
Do bananów - obowiązkowo czekolada. Ale tym razem nie gorzka, nie w kawałkach, tylko dwie wielkie łyżki nutelli, która swoim delikatnym mleczno-orzechowym smakiem wspaniale dosłodziła ciasto. A do tego nadała śliczny jasnobrązowy kolor.

Papilotki, które widzimy na zdjęciu wykonałam własnoręcznie, składając papier do pieczenia.
Dobry patent, gdy akurat nie mamy papierowych foremek, albo gdy nasza forma jest niewymiarowa (jak u mnie).



Potrzebujemy (na 6 małych mufinów):
skł. mokre:
1 duży banan
1/2 szklanki mleka
50 g roztopionego masła
1 jajko roztrzepane z 50 cukru

skł. suche
150 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
szczypta cynamonu (opcjonalnie)

2 duże łyżki nutelli



Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.
Mieszamy ze sobą składniki mokre, w osobnej misce suche (wszystko przesiewamy przez sitko!), następnie łączymy obie masy ze sobą. Możemy zrobić to ręcznie, uważając żeby nie powstały grudki (nie licząc tych od bananów), lub mikserem.
Foremki wypełniamy do 3/4, gdyż ciasto urośnie. Wkładamy do piekarnika na 25 minut.

Gdyby ktoś miał niekończący się apetyt na nutellę - można użyć jej również jako polewy i posmarować nią mufiny.

Smacznego! :-)

23 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!