Tarty z ricottą, gruszkami i kozim serem

9/30/2011 Agata 6 Comments



Pyszne połączenie smaków, którego trochę się bałam. Bo ja doskonale wiedziałam, że gruszka też jest super na wytrawnie, ale na teorii moja wiedza się kończyła. Teraz zaliczyłam praktykę :)
Takie tarty są świetnym pomysłem na lekką kolację, przekąskę, w sumie dość efektowne jak na trudność ich wykonania (znikomą). 
Oprócz pomysłu z gruszką Moja Mama (ostatnio tak często bywałam w domu, że jestem już chora jak słyszę 'TLK' i 'pociąg') wymyśliła równie dobre połączenie z pomidorem. Na dole też ricotta, a u góry krowi ser pleśniowy. Pychotka. Buziaki dla Mamy!

Jest taka śliczna jesień, że mogłaby trwać wiecznie. Przysięgam, że jest mi teraz najlepiej.
Wczoraj usłyszałam, że zarażam jesiennym entuzjazmem. No ale jak tu się nie zachwycać? :)


Potrzebujemy (na 8 tart):

1 arkusz francuskiego ciasta
300 g ricotty
150 g koziego sera
2 duże gruszki
gałka muszkatałowa

konfitura żurawinowa


Arkusz dzielimy na 8 prostokątów, zawijamy ich brzegi (pamiętajmy, że wyjdą mniejsze), na każdym prostokącie wykładamy 2-3 łyżeczki ricotty i je rozsmarowujemy, po czym widelcem zgniatamy brzegi tart. Potem wykładamy po jednym cienkim plasterku gruszki i posypujemy szczyptą gałki muszkatołowej. 
Następnie kilka kawałków sera koziego (jest bielszy od krowiego, lecz ten też może być :).
Wkładamy na 25 minut do piekarnika nagrzanego do 170 stopni. 
Pyszne jeszcze ciepłe. Polecam posmarować konfiturą żurawinową - doskonale podkreśla smak sera i gruszki. 


I jeszcze wersja z pomidorami.
Zamiast gruszki pomidor z ziołami prowansalskimi i na górze bodajże ser Valbon. Mniej ryzykowne, równie pyszne :)


Smaaaacznego!




6 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Krówki w jabłkach - muffiny

9/19/2011 Agata 8 Comments


Jesienne, wieczorne muffiny z jabłkami, orzechami i krówką, które wyszły jak nigdy. Dlatego też odważyłam się je tutaj wrzucić chociaż zdjęcia nie są zachwycające, co jest oczywiście kwestią światła. Gdy wyjmowałyśmy je z piekarnika było już po 22...:)
Popijałyśmy ostatnio z Igą kawę w pewnej poznańskiej kawiarni, zamówiłyśmy sobie po babeczce z jabłkami i stwierdziłyśmy, że zrobimy takie, tyle że po swojemu. I wiecie co? Wyszły lepsze (bo z krówką!). 
Proste w przygotowaniu za to naprawdę pyszne. W środku mięciutkie jabłka, roztopione toffi, chrupiące migdały. Warto porwać na chwilę papilotki, pociachać jabłka, wrzucić po krówce do babeczki. No i jeszcze na sam koniec na muffina - czapeczka z bitej śmietany. Rozpusta :) Dobre towarzystwo przy pieczeniu wskazane. Tak jak wino (z kotem na etykiecie!).


Potrzebujemy
(wyszło 18 mufinek):
300 g mąki
100 g roztopionego masła
2 roztrzepane jajka
100 ml mleka
150 ml śmietany 18%
150 g cukru demerara
50 g białego cukru
2 łyżki cukru waniliowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
300 g jabłek (antonówki najlepiej)
50 g migdałów
50 g rodzynek
50 g orzechów (w sumie to obojętnie jakich)
100 g krówek




W dwóch miskach mieszamy osobno składniki suche (mąka, proszek do pieczenia, cukier, orzechy, migdały) i mokre (mleko, śmietana, roztopione masło, jajka). Jabłka obieramy, kroimy w kostkę, posypujemy cukrem waniliowym i ewentualnie cynamonem. Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni w termoobiegu. Formę do mufinek wykładamy papilotkami.
Mieszamy zawartość obu misek (delikatnie), papilotki napełniamy do 1/3 ciastem, potem wykładamy na nie po łyżeczce jabłek pokrojonych w kostkę, przykrywamy ciastem i do każdego upychamy jeszcze po połowie krówki. Możemy na wierzch posypać jeszcze orzechami bądź migdałami. 
Wkładamy do piekarnika na 25 minut. Wyjmujemy, studzimy przez chwilę.

No i jeszcze piosenka na dzisiaj. Przepiękny klasyk.



Smacznego!

8 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Mini serniki z malinami

9/14/2011 Agata 18 Comments




W sam raz na raz. Jedna malina w środku, druga na górze. Proste do wykonania serniczki, pyszne zaraz po wyjęciu z piekarnika. Jako spód użyłam najpopularniejszych do tego ciastek Digestive (jest zdjęcie, gdyż ktoś się ostatnio pytał jak wyglądają). Jest sezon na maliny i ja z niego korzystam, naprawdę warto póki są i można je rwać prosto z krzaka! :)
Absolutnie nie przejmujcie się bardzo płynną konsystencją masy sernikowej, po kilkunastu minutach w piekarniku już wszystko wygląda dobrze. :)



Potrzebujemy:
na około 20 serniczków


200 g pokruszonych ciastek (digestive lub inne zbożowe)
1/3 kostki masła
1kg twarogu do serników (ja użyłam President)
2 łyżki mąki ziemniaczanej
3 krople aromatu waniliowego
3 jajka
150 g cukru pudru
200 g malin


Kruszymy ciastka na pył (drobniej niż na powyższym zdjęciu), dodajemy do tego roztopione masło i mieszamy. Masą wykładamy papilotki. 
Za pomocą miksera mieszamy twaróg, jajka, cukier puder (przesiany) i mąkę ziemniaczaną. Gdy otrzymamy już jednolitą masę nalewamy ją do papilotek w formie od muffin.
Do środka każdej wkładamy po jednej malinie.
Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni i pieczemy serniki około pół godziny. Gdy sprawdzimy, że masa jest jeszcze odrobinę płynna a góra zaczyna się już robić brązowa - przykrywamy papierem.
Dekorujemy malinami. 


Serniczki przechowywane w szczelnym opakowaniu są smaczne jeszcze przez kilka dni. 

Smacznego! :)


18 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Flapjack

9/12/2011 Agata 7 Comments


W końcu go zrobiłam. Flapjack, czyli przepyszna kompozycja samych pyszności, inspirowany tym od Sophie Dahl (tutaj przepis). Choć pewnie nie każdemu podpasuje ze względu na obecność płatków owsianych. Ja już kiedyś, dokładnie rok temu, o owsiance pisałam (o tu) i zdania nie zmieniłam :). 
Nie nazwałabym tej przekąski dietetyczną ze względu na miód i masło, za to na pewno bardzo zdrową. 
Flapjack jest też idealnie jesienny. A ja jesień uwielbiam i trochę nie mogę się jej doczekać. Jesienią zawsze słucham dużo jazzu i Chopina, chowam się pod ciepłym kocem i pijąc ciepłe kakao słucham deszczu uderzającego o szyby. I tak jest mi dobrze. Więc niech jesień nadchodzi. Z flapjackiem będzie smakowała jeszcze lepiej. 

Potrzebujemy:

300g płatków owsianych górskich
150 g masła
4 duże łyżki miodu
2 duże łyżki syropu klonowego (lub golden syrup)
i co tylko nam wpadnie w ręce, u mnie znalazły się:
suszone banany
suszona żurawina,
daktyle,
ziarna słonecznika
ziarna dyni,
wiórki kokosowe
orzechy włoskie,
rodzynki
migdały
suszone śliwki
siemię lniane
świeże maliny


Masło roztapiamy w rondelku, dodajemy miód i syrop klonowy. Nie doprowadzamy do wrzenia.
W osobnej misce mieszamy wszystkie składniki (takie jak orzechy czy daktyle kroimy wcześniej na mniejsze kawałki), potem dolewamy do nich masło z miodem i syropem.
Blaszkę 20x30 cm smarujemy masłem i wykładamy papierem do pieczenia. 
Następnie wykładamy grubą warstwę mieszanki, na wierzch kładziemy świeże maliny.
Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 160 stopni. Pieczemy do zarumienienia brzegów.

Flapjack pokrojony w kwadraty i zamknięty w słoiku będzie dobry jeszcze około tygodnia :)
Smacznego!

7 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!