Chelsea Buns
Tradycyjne angielskie bułeczki z całą masą dobrych rzeczy w środku. Jak na drożdżówki wcale nie takie pracochłonne ;) Co jest w nich najlepszego? Orzechy i migdały, które prażą się w trakcie pieczenia schowane pod słodką cukrową glazurką. Wszystko rozkosznie chrupie i doskonale odciąga uwagę od łaciny, którą wkuwamy z Martą do późnej nocy. Lex superior derogat legi inferiori blahblahblah. Gdyby jeszcze wszystko było takie krótkie i proste. Dobrze, zostawmy łacinę, róbmy Chelsea Buns!
Przepis na bułeczki wzięty z bloga Let Her Bake Cake
Potrzebujemy:
ciasto:
500 g mąki
1 jajko
1 łyżeczka soli
75 g cukru
1 torebka (7g) drożdzy instant
50 g masła
250 ml mleka
nadzienie:
50 g masła
3 łyżki brązowego cukru
80 g suszonej żurawiny
50 g orzechów włoskich
20 g migdałów
+ cukier i woda na glazurkę
Przesiewamy mąkę, dodajemy drożdże, sól, roztopione masło, cukier, lekko podgrzane mleko i jajko. Mieszamy ręcznie, wyrabiamy dokładnie aż nie będzie się kleiło do rąk. Zostawiamy w misce, przykrywamy ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu do powiększenia objętości (od 40 minut do godziny).
Następnie rozwałkowujemy ciasto na prostokąt, smarujemy je roztopionym masłem, rozsypujemy na nie brązowy cukier oraz posiekane orzechy, migdały i żurawinę (można wrzucić również rodzynki, kandyzowane owoce, etc). Ciasto zwijamy w wałek wzdłuż krótszego brzegu. Kroimy na kawałki 2-3 cm.
Przygotowujemy glazurkę: wrzącą wodę (około 50 ml) mieszamy z dwoma łyżkami cukru (ja dałam jedną białego i jedną brązowego). Smarujemy wierzch drożdżówek. Wkładamy do rozgrzewającego się do temp. 200 stopni piekarnika na około 25 minut. Do przyrumienienia.
Jeśli ktoś chce żeby było jeszcze bardziej słodko może polukrować Chelsea Buns, ale ja tego nie zrobiłam.
Smacznego! :)

