O Zuzie i jej graficznych czarach.


Dzisiaj wpis niekulinarny. Chciałabym opowiedzieć Wam kilka słów o mojej koleżance, bardzo uzdolnionej młodej graficzce, dzięki której blog zyskał nowy wygląd. Chciałabym Wam również powiedzieć, że Zuza spędziła ponad pół roku swojego życia, aby dniami i nocami stawiać od początku pewną aplikację, dzięki której już niedługo każdy użytkownik Ipada będzie miał pod ręką tutejsze przepisy.

To jest właśnie Zuza Rogatty.

Oczywiście.. To wszystko to nie taka świeża sprawa. Znamy się od pierwszej klasy podstawówki.
Zuzia zawsze miała niesamowity "dryg" to robienia ładnych rzeczy. Dlatego też nie zdziwiło mnie, gdy już po tej podstawówce wybrała szkołę plastyczną, a po liceum jeszcze zdecydowała się na Uniwersytet Artystyczny (w Poznaniu, czyli w mieście, w którym studiuję także ja). Rok temu spotkałyśmy się po dłuuugiej przerwie na obiedzie i zaczęłyśmy rozmawiać o naszych pasjach. Okazało się, że każda obserwuje postępy drugiej. Wtedy padło kilka pomysłów, co można byłoby zrealizować razem. I... po pewnym czasie Zuza odezwała się do mnie z konkretnym pomysłem. To już był trzeci rok jej studiów i zdecydowała się swoją pracę dyplomową stworzyć na podstawie Kuchennnych Czarów Marów (w sumie nie wiem, czy mogę to odmieniać!). Bardzo się ucieszyłam, gdyż po prostu wiedziałam, że będzie... ładnie. Nie miałam pojęcia ile czeka ją pracy :) Zuza zdecydowała się przygotować od nowa logo bloga (w dwóch wariantach), stworzyć od podstaw unikalną czcionkę, którą nazwała Mascarpone, oraz... postawić aplikację na Ipada. 

Moim zdaniem wszystko wyszło pięknie. Praca Zuzi też zakończyła się sukcesem, gdyż mogę dumnie powiedzieć, że byłam podczas obrony jej dyplomu i... obroniła się na celujący :-) Więc teraz pokażę Wam projekty i plansze. Z aplikacją czeka nas gorące lato, gdyż trzeba powgrywać w nią wszystkie przepisy z bloga (a trochę się już ich nazbierało). Mam nadzieję, że potem chętni będą mogli udać się do AppStore'a.


Mnie absolutnie fascynuje fakt, że każda pojedyncza rzecz w tej aplikacji, jak tło, czy ikonka to kilka godzin pracy. Podziwiam i dziękuję razy milion. Mam w życiu szczęście do ludzi! :)






Eton mess - truskawki, bezy i bita śmietana


Znacie Bałagan z Eton? Prosty i pyszny deser, najlepszy teraz, gdy wszędzie w okół masa truskawek, już w dobrej cenie. :) Przygotowanie go jest ekspresowe, zjemy go jeszcze szybciej.

Czym jest Eton Mess? To tradycyjny angielski deser składający z połączenia truskawek, bezy i bitej śmietany, który jest serwowany w Eton College, podczas corocznego turnieju w krykieta, gdzie odbywa się gra między uczniami Eton i Harrow School (więcej na Wikipedii :)

Jest czerwiec, ja uciekam przez nauką, jak tylko mogę, ale w końcu mnie dopadnie, a wtedy zniknę z powierzchni ziemi. Kupuję kobiałki truskawek, pakuję nie moje życie w kartony i się żegnam, choć nienawidzę tego robić. Już niedługo wakacje, żeby się oderwać od tego, co mi nie chce wyjść z głowy, zaczynam planować. Na pewno będę gotować, to jest na ogół dobra ucieczka od problemów i tęsknoty. :)


Potrzebujemy:
(proporcje orientacyjne, to zależy co bardziej lubicie!)

500g truskawek
300ml śmietanki 30%
2 łyżki cukru pudru
2 szklanki bezów 
garść borówek 

1. Truskawki myjemy i oddzielamy od szypułek, kroimy na ćwiartki, posypujemy cukrem, aby puściły sok.
2. Zimną śmietankę ubijamy na gęsto (nie musi być bardzo sztywna) z dodatkiem cukru pudru.
3. Bezy jeśli są duże - kruszymy.
4. Do pucharków nakładamy bitą śmietanę, bezy, truskawki i borówki.
5. Jemy od razu :)



Drożdżówka z truskawkami



Nie ma lepszego zapachu roznoszącego się po domu, niz zapach świeżej drożdżówki. Teraz, gdy mamy sezon na truskawki robienie jej przynosi jeszcze więcej przyjemności :) Jej zdjęcia robiłam, gdy na dworze było bardzo ciemno, jaskółki latały prawie przy ziemi i zanosiło się na gigantyczną burzę. Uroki czerwca :-)


Potrzebujemy:

100 g świeżych drożdży
1 szklanka cukru
1 cukier waniliowy
4 roztrzepane jajka
3/4 szklanki ciepłego mleka
1 szklanka oleju
4 szklanki mąki
1/2 łyżeczki soli

500 g świeżych truskawek

kruszonka:
1 szklanka mąki
1 szklanka cukru
1/2 kostki masła

1. Składniki dokładnie w powyższej kolejności wrzucamy do miski, trochę mieszamy, przykrywamy ściereczką. Ciasto powinno dojrzewać około 2 godzin. 
2.Następnie dokładnie i energicznie je mieszamy, przekładamy na blaszkę, wykładamy owocami
3.Przygotowujemy kruszonkę i wykładamy ją na ciasto
4.Wkładamy do zimnego piekarnika, który ustawiamy na temperaturę 175 stopni. 
5.Pieczemy około 40 minut.







Grillowany pstrąg z rozmarynem



W końcu mamy pogodę na grilla. Nie ma chyba lepszego pomysłu na weekend niż leżakowanie na trawie, przegląd prasy, leniwe sączenie lemoniady i grillowanie. Do tego dobre piwo (uwielbiam ciemne, z małych browarów) i wszyscy są szczęśliwi :) Ostatnio wszędzie widzę pstrągi, są do kupienia w praktycznie każdym markecie, musimy tylko uważać na ich świeżość (nie bierzmy tych z mętnymi oczami). Potem dobra marynata, świeże zioła (zrywanie ich prosto z ogródka jest super) i już, zrobione. W sumie grillowanie ryb nie jest w żaden sposób bardziej skomplikowane niż robienie tego z kiełbasą czy karkówką. Trzeba robić to częściej! :)
Na upartego - jeden pstrąg na jedną głodną osobę, ale w normalnych warunkach naje się nim większa ilość osób.

PS. Już niedługo bloga czeka całkowity redizajn, zajmie się tym super dziewczyna i super graficzka Zuza, zobaczycie! :)



Potrzebujemy:
2 świeże pstrągi wypatroszone 
2 gałązki świeżego rozmarynu
do marynaty użyłam pietruszkowego pesto z większą ilością oliwy niż w przepisie (klik)
folia aluminiowa
sok z połówki cytryny

1. Pstrągi smarujemy marynatą, (jeśli nie chcemy jej użyć wystarczy ryby natrzeć solą i pieprzem) i zostawiamy na kilka godzin w lodówce.
2. Do środka pstrąga wkładamy gałązkę rozmarynu, skrapiamy sokiem z cytryny.
3. Każdą rybę dokładnie owijamy folią aluminiową. 
4. Wykładamy na ruszt rozgrzanego grilla, grillujemy po 10-15 z każdej strony.
5. Zdejmujemy z rusztu, delikatnie zdejmujemy folię, przekładamy na talerz.