Bułeczki śniadaniowe na miodzie

10/31/2010 Agata 5 Comments

Zapach pieczywa roznoszący się po całym domu. Świeży twarożek, z rzodkiewką lub ze szczypiorkiem, kawa z mlekiem. Śniadanie idealne.
Dzięki cofnięciu zegarka miałam dziś rano o godzinę więcej czasu, którą wykorzystałam na wyrobienie ciasta drożdżowego i oczekiwanie na jego wyrośnięcie. 
Bułeczki są bardzo sycące - dwie i jesteśmy najedzeni.
Polecam, pasują do wszystkiego.

Potrzebujemy:
300 g mąki
7 g drożdży instant
2/3 łyżeczki soli
1 jajko rozbite
180 ml mleka
50 g miodu
30 g roztopionego masła

na górę: 1 jajko + łyżka mleka



Drożdże mieszamy z mąką i solą. Mleko, jajko, miód i roztopione masło mieszamy w drugim naczyniu.
Łączymy ze sobą powyższe składniki i wyrabiamy, aż ciasto będzie elastyczne i nie będzie się kleić.
Odkładamy w ciepłe miejsce na około godzinę i czekamy aż wyrośnie. 
Następnie wykładamy blachę papierem do pieczenia, dzielimy ciasto na części i formujemy z nich bułeczki.
W miseczce mieszamy dokładnie jajko z łyżką mleka i smarujemy tym bułeczki.
Niektóre z nich można posypać ziołami, sezamem, siemieniem lnianym czy wbić kilka płatków migdałów.
Wkładamy do zimnego piekarnika, który ustawiamy na 200 stopni. Pieczemy do wyrośnięcia i zarumienienia bułeczek, około 20 minut.

Podajemy z konfiturami, twarożkami etc. 

Smacznego!


5 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Curry krem z dyni

10/30/2010 Agata 4 Comments

Dynia to podstawowa pozycja wszystkich blogerek kulinarnych na jesień. Tak się składa, że to był mój pierwszy kontakt z dynią w życiu, pomijając zabawy na angielskim w podstawówce w okolicach Halloween.
Bałam się jej mdłości, ale za to fascynował mnie jej kolor. Trzeba było spróbować. Postanowiłam zrobić Curry Pumpkin Soup, bo choć popularne są rozwiązania na słodko, ja chciałam jednak spróbować na piknatnie. Wyszło :-) Zupa niesamowicie rozgrzewająca, gęsta i sycąca. Chyba popróbuję coś jeszcze z dynią zmontować.


Potrzebujemy:
około 0,8 kg dyni
cebula
bulion 
jogurt naturalny
przyprawy:
curry
pieprz
sól
oregano

Siekamy cebulę, szklimy na odrobinie oliwy, dodajemy dynię pokrojoną w kostkę, podsmażamy około 2 minut, zalewamy 1,5 litra bulionu i gotujemy pod przykryciem do zmięknięcia dynii. Następnie zawartość garnka przepuszczamy przez grube sito, to co zostało na nim rozgniatamy widelcem i łączymy z połową bulionu, który został pod sitem.  Przyprawiamy sporą ilością curry (około 2-3 łyżeczek), pieprzem, solą i oregano. Podgrzewamy na średnim ogniu jeszcze około 10 minut. Podajemy gorące, z kleksem jogurtu oraz kawałkiem bagietki.


Smacznego!

4 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Babeczki kajmakowe

10/29/2010 Agata 5 Comments




Najlepsze są te od Adama Sowy. Ale samemu również można spróbować je wyczarować. 

B. jakiś czas temu sobie je wymarzył, a ja postanowiłam to marzenie zrealizować ;-) 
Dzisiaj powrót na dobrych kilka dni do domu! Oczywiście podręcznik od prawa wyznaniowego nie ma prawa mnie opuścić... 


Potrzebujemy:

ciasto kruche:
250 g mąki 
150 g ciepłego masła
3 łyżki cukru pudru 
szyczypta soli

1 jajko 

1 łyżka zimnego mleka 

do tego:
masa krówkowa - kajmak
garść orzechów włoskich
tabliczka gorzkiej czekolady


Przesiewamy mąkę, dodajemy masło pokrojone w kawałki, cukier puder, sól, jajko i mleko. Mieszamy rękami, lepimy kulę, zawijamy w folię i wkładamy na 20 minut do zamrażalnika. Następnie wyjmujemy, rozwałkowujemy, wypełniamy foremki i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Pieczemy do zarumienienia, około 20 minut. 
Puste babeczki pozostawiamy do ostygnięcia, w tym czasie w kąpieli wodnej rozpuszczamy gorzką czekoladę. Korpusy babeczek napełniamy masą kajmakową, dekorujemy orzechami, polewamy czekoladą. 

Smacznego!


5 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Brownie czyli czekoladowa jesień

10/26/2010 Agata 7 Comments


Co jest najlepsze na zimne jesienne popołudnie z rudym słońcem przedzierającym się przez złote drzewa za oknem? Chris Botti, kawa z cynamonem i... Brownie! Najbardziej czekoladowe z czekoladowych ciast.
Pamiętam, że gdy robiłam je po raz pierwszy, dobrych kilka lat temu, byłam przerażona po wyjęciu z piekarnika. Prawie nie urosło, jakieś takie mokre wyszło, jeden wielki zakalec. Teraz, już nieco bardziej zagłębiona w temat, wiem, że wtedy brownie wyszło dokładnie takie jakie wyjść miało. Ma być niskie, ma być wilgotne, mieć tylko trochę kruchości na zewnątrz. I co najważniejsze, najlepiej smakuje następnego dnia (udało mi się schować dwa kawałki przed chłopakami). Oprócz tego banalnie proste i poprawiające humor. Brownie to pozycja obowiązkowa tej jesieni ;-)



Przepis Nigelli Lawson z książki How to be a domestic goddess.

200 g masła
200 g gorzkiej czekolady (ja użyłam kuwertury czekoladowej 58%)
3 jajka
1 łyżeczka aromatu waniliowego
400 g cukru pudru
150g mąki
1 łyżeczka soli
(ewentualnie: 100 g orzechów)



Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. W kąpieli wodnej rozpuszczamy kuwerturę czekoladową i masło. Zostawiamy do ostygnięcia. W misce mieszamy roztrzepane jajka z cukrem pudrem, mieszamy aż do wyeliminowania grudek, po czym dodajemy aromat waniliowy. W następnej misce mieszamy mąkę z łyżeczką soli. Wszystkie składniki mieszamy ze sobą (można dodać orzechy) i wykładamy na blaszkę (mniejszą niż standardowa) wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy 25 minut, nie dłużej. Studzimy, kroimy na kawałki i staramy się przechować do następnego dnia. Ostrzegam, że jeszcze ciepłe brownie też jest rozkosznie dobre ;)



Smacznego!

7 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Devil's food cake

10/24/2010 Agata 5 Comments

Diabelnie dobre. Pierwszy w moim życiu wytwór na kształt tortu. Trochę się bałam, ale okazało się, że nie jest wcale aż tak trudno, za to jest rozkosznie dobre. Devil's food cake był pomysłem na wykorzystanie ostatnich malin zerwanych z krzaka, tych na pożegnanie lata. I na urodziny mojej siostry. Ach jak przyjemnie jest wrócić do domu na przerwę od studenckich zmagań, na przykład z logiką ;-)
Proponuję ciasto przygotować wieczorem, a następnego dnia rano zająć się resztą, czyli bitą śmietaną. Będzie  prościej, szybciej i smaczniej (ciasto musi być zimne żeby śmietana się nie rozeszła).

Przepis z Moich wypieków



Potrzebujemy:

200 g mąki pszennej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/4 łyżeczki soli
1/2 szklanki maślanki lub kefiru
1/2 szklanki wody
2 łyżeczki aromatu waniliowego
50 g ciemnego kakao
1/2 szklanki letniej wody
2 duże jajka, w temp. pokojowej
115 g miękkiego masła
400 g cukru

300 ml śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru
ekstrakt z wanilii




Mąkę, sodę i sól mieszamy i przesiewamy. Kefir mieszamy z 1/2 szklanki wody i aromatem waniliowym, odstawiamy. Kakao mieszamy z 1/2 szklanki letniej wody, dokładnie, by nie było grudek, odstawiamy do ostudzenia. Jajka roztrzepujemy.
Miękkie masło ucieramy na puszystą masę. Miksując dodajemy cukier. Ucieramy na średnich obrotach. Nie wyłączając miksera powoli wlewamy strużką jajka. Zatrzymujemy mikser, wlewamy kakao, miksujemy do połączenia.
Na końcu, cały czas ucierając dodawajemy na zmianę kefir i mąkę, stopniowo, łyżka po łyżce. Miksujemy tylko do połączenia się składników, nie dłużej.
Przygotowujemy dwie tortownice, do każdej z nich, wyłożonej papierem do pieczenia wylewamy po połowie masy. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 45 minut (test suchego patyczka). Po tym czasie wyjmujemy i studzimy.

Następnego dnia ubijamy śmietanę, dodając przesiany cukier puder i kroplę ekstraktu z wanilii.
Przekładamy kakaowe blaty śmietaną i wykładamy maliny.



Smacznego!

5 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Zupa serowa z pomidorami

10/24/2010 Agata 11 Comments

Znam ją z dobrych restauracji. Przez długi czas zastanawiałam się, jak można wyczarować ją samemu, po czym okazało się, że jest najtańszą, najprostszą zupą jaką miałam okazję robić. Jest wykwintna i banalna w jednym.
Idealna dla studentów ;-) Chłopcy byli zachwyceni, mam nadzieję, że wy też będziecie!


Składniki:
1 litr bulionu
2 lub 3 serki topione (np. takie jak tutaj)
1 duży pomidor
zioła prowansalskie
świeża bazylia
pieprz
sól

+ kawałek bagietki/bułki

W garnku podgrzewamy bulion. Serki topione dzielimy na  mniejsze części, następnie wrzucamy je do bulionu i mieszamy do rozpuszczenia. Doprawiamy ziołami, pieprzem i solą. Siekamy bazylię i wrzucamy do zupy cały czas ją podgrzewając. Nalewamy do misek. Pomidory kroimy w kostkę i przyprawiamy solą i pieprzem i tuż przed podaniem dodajemy po łyżce do każdej z porcji zupy. Grzanka z ziołami pasuje do tego idealnie.

Smacznego!

11 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!