Ziołowe placki z cukinii


Już kiedyś pisałam, że moje docieranie się z cukinią trwało dobrych kilka lat, ale myślę, że teraz już zostaniemy dobrymi koleżankami.
To jest pomysł na ekspresowy obiad lub kolację, aromatyczne połączenie ziół z lekkim sosem czosnkowym, doskonałe na tak gorące dni jak te w ostatnim czasie.
Ostatnio odkrywam wiele uroków codzienności, na przykład, uwielbiam poranny rozgardiasz na Rynku Jeżyckim, tuż obok mnie. Feria kolorów warzyw, owoców, ziół, wrzawa osób pytających się o pochodzenie szparagów lub pomidorów, zachęcających do kupna z ich stoiska (pewien pan przekonał mnie do nabycia niezapominajki - zdjęcie na dole). Naprawdę fajna energia :-) A gdy chcę odpocząć - ostatnio codziennie ląduję na trawie przed Operą w samym centrum Poznania. Czytam książkę, popijam koktajl bananowy, czasem zdarza mi się zasnąć :)))
W takie dni jak ostatnio, to jest najprzyjemniejszy z możliwych odpoczynek po pracy. Piękna ta wiosna w tym roku.
Ale do rzeczy - czas na placki!


Potrzebujemy:

300g cukinii
2 jajka
3/4 szklanki mąki
pół cebuli 
posiekana świeża bazylia
posiekana natka pietruszki
oregano
łyżka oliwy z oliwek
sól, pieprz


sos:
2 łyżki jogurtu naturalnego
wyciśnięty ząbek czosnku
czosnek suszony
zioła prowansalskie



Cukinię ścieramy na tarce z grubymi oczkami, gdy będzie zbyt soczysta - odsączamy ją. Dodajemy szczyptę soli i trochę suszonych ziół. Na tarce ścieramy również cebulę i mieszamy. Po chwili do startej cukinii i cebuli dodajemy przesianą mąkę i jajka, dokładnie mieszamy. po czym dodajemy łyżkę oliwy i znowu dokładnie mieszamy. Dodajemy jeszcze jedną szczyptę soli, pieprzu, posiekaną bazylię, pietruszkę. Smażymy na małej ilości bardzo rozgrzanego oleju na patelni, około minuty z każdej strony. Następnie przygotowujemy lekki sos czosnkowy - czosnek wyciśnięty i ten suszony dodajemy do jogurtu naturalnego, doprawiamy ziołami. Zostawiamy na jakiś czas do "przegryzienia się".

(Niezapominajka!)

Smacznego! ;)

Tarta z kajmakiem, czekoladą i bananami



Jak dla mnie - połączenie idealne. Fakt, że wyjątkowo słodkie, więc dla każdego, kto był obecny na Naleśnikowym Czwartku u Anity wystarczył mały kawałek (oprócz kilku wyjątków...:) Ciacho proste w przygotowaniu, do tego bez żadnego pieczenia. Co prawda lepiej zacząć je przygotowywać dzień wcześniej, ale nie trzeba. Od smakujących usłyszałam największy komplement - "smakuje jak Bounty!", a jak wszyscy moi najbliżsi wiedzą jestem wręcz zakręcona na punkcie tego batonika. Jak osiągnęłam smak Bounty? Użyłam masy kajmakowej o smaku kokosowym.

Jeśli chodzi o spód ciacha - najpopularniejsze są ciastka Digestive, których ja nigdy nie mogę dojrzeć w sklepach, więc wykorzystałam Pieguski. Używanie świeżych bananów zawsze będzie ryzykowne  - ale te wytrzymały wyjątkowo długo, wystarczyło skropić je sokiem z cytryny.
Dobrze, przejdźmy do przepisu, a ja zaraz lecę na Rynek Jeżycki po warzywka na obiad!
Co za piękny dzień dzisiaj! :-)



Potrzebujemy:

2 opakowania Piegusków
70 g masła
1 puszkę masy kajmakowej - kokosowej
1 tabliczka gorzkiej czekolady
2 duże banany



Ciastka kruszymy na proszek, tak aby było jak najmniej grudek. Roztapiamy masło i mieszamy je z ciastkami, może to potrwać kilka minut, tak aby te dwa składniki dobrze się ze sobą połączymy. Masę wykładamy na formę od tarty, staramy się aby stworzyła całość. Owijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki (ja włożyłam na całą noc). Następnie w kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę, pod koniec dodajemy do niej masę kajmakową. Mieszamy dokładnie, aby nie było grudek. Wykładamy na spód od tarty, równomiernie rozkładając masę. Znowu owijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na kilka godzin (aby masa stężała). Potem kroimy banany w talarki, skrapiamy każdy dokładnie sokiem z cytryny i wykładamy na tartę.
Proste, prawda? ;)



Smacznego!

Sernikobrownie z pijanymi wiśniami


Nie ma takiego... obijania się! Każdy ma prawo do lepszych i złych momentów w swoim życiu, ale tak czy owak nie warto porzucać tego co lubi się robić. To były prawie dwa miesiące przerwy, za które bardzo Was przepraszam. Dostałam wiele ustnych reprymend i wezwań do wzięcia się do roboty :)) Przegapiliśmy pierwsze urodziny bloga - no trudno, będą następne :-) I tort też się upiecze!
Na rozruch przepis, do którego zbierałam się bardzo długo, choć jest bardzo popularny. Nęcące połączenie brownie z sernikiem, do którego ja jeszcze dodałam wiśnie, z których była zrobiona nalewka. Zapewniam Was, że to połączenie idealne. Lubię ciasta tak proste w formie :)

Przepis z Fabryki Przepisów.


Potrzebujemy:

Brownie:
120 g masła
2 tabliczki gorzkiej czekolady
3/4 szklanki cukru
25 g kakao 
1 szklanka mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 jajka

Sernik:
350g zmielonego sera (w dużych kubełkach- do serników)
2 łyżki miękkiego masła
2 jajka
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1/4 szklanki cukru
1 łyżeczka aromatu waniliowego
2 łyżki kwaśnej śmietany
200 g wiśni z nalewki (można użyć też mrożonych lub z kompotu)


Blaszkę o wymiarach 20x30 cm wykładamy papierem. Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni.
Brownie: Czekoladę z masłem rozpuszczamy w kąpieli wodnej i odstawiamy, aby czekolada ostygła, co jakiś czas mieszamy.
Mąkę, kakao i proszek do pieczenia przesiewamy i dokładnie razem mieszamy.
Do chłodnej czekolady dodajemy cukier, wbijamy kolejno 3 jajka i dokładnie mieszamy. Na końcu do masy dosypujemy mąkę. Należy to zrobić gdy mamy już gotową masę serową.
Sernik:
Cukier ucieramy z 2 jajkami, następnie dodajemy : miękkie masło, śmietanę, mąkę ziemniaczaną, wanilię. Dokładnie wszystko ucieramy i łączymy z serem.
Na spód blaszki wylewamy 2/3 masy czekoladowej, na to całą masę serową i następnie łyżką rozkładamy w kilku miejscach pozostałą masę czekoladową.
Na wierzchu rozkładamy wiśnie.
Wkładamy do piekarnika na około 40 minut. Gdy ostygnie kroimy w kwadraty.



Gdy zostanie nam trochę więcej masy serowej, która sama jest również przepyszna możemy nalać ją do papilotek, dodać też kilka wiśni i upiec osobno. Wtedy powstaną nam małe, słodkie serniczki.

Smacznego! :)


Tarta szpinakowa



Przyrządzana już po raz enty, w końcu została uwieczniona na zdjęciach. Sprawdzony pomysł na prosty i szybki obiad, który wydaje się być całkiem wykwintny :-) Moje ulubione, niezastąpione połączenie fety i szpinaku, ze sporą ilością czosnku, no i ciasto francuskie. Może być robiona również bez kurczaka, wychodzi równie dobra.
No i trudno mi w to uwierzyć, ale to właśnie tą tartą przekonałam największych przeciwników szpinaku, że na prawdę da się go zjeść. Ze smakiem!



Potrzebujemy:

1 opakowanie ciasta francuskiego
1 opakowanie mrożonego szpinaku
1/2 kg filetu z kurczaka
przyprawa curry
świeżo zmielony pieprz
zioła prowansalskie
4 ząbki czosnku
150 g sera feta
2 jajka




Rozmrażamy szpinak, piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Na małej ilości oleju smażymy filety z kurczaka pocięte w małe fragmenty. Przyprawiamy wg uznania.
Zostawiamy pod przykryciem, aż kurczak się usmaży, lecz nie musi się przyrumienić.
Na drugiej patelni na małej ilości oleju podgrzewamy rozmrożony szpinak, gdy ten będzie już ciepły dodajemy wyciśnięte ząbki czosnku. Ważne jest, aby czosnek dodawać później, bo swój aromat wyda on najlepiej do ciepłego szpinaku, a nie gdy będzie przyrumieniał się na oleju (wtedy łatwo go spalić). Szpinak z czosnkiem  przyprawiamy pieprzem, dusimy pod przykryciem, co jakiś czas mieszając. Po około 5 minutach zdejmujemy z ognia i trochę studzimy. W tym czasie formę do tarty wykładamy gotowym ciastem francuskim. Następnie do szpinaku wrzucamy ser feta pocięty w mniejsze kawałki, mieszamy dokładnie, większe grudki rozcieramy łyżką. Gdy ser będzie już stanowił całość ze szpinakiem, dodajemy kurczaka. Studzimy przez chwilę. Do masy wrzucamy 2 rozbełtane jajka i mieszamy dokładnie. Wykładamy do formy od tarty, na ciasto francuskie. Wkładamy do piekarnika na około 25 minut, obserwujemy aby brzegi ciasta się nie spaliły.

Smacznego ! :-)